Archiwum dnia: 13/01/2012

Ojczyzno ma, gdzieś się podziała?

Samokrytyka nie jest rzeczą niepożądaną w nowoczesnym społeczeństwie państwa wirtualnego. Konstruktywna krytyka nie jest niepożądana w nowoczesnym państwie. Ale czy pożądana jest krytyka  w odcieniu ataku w chwili, gdy nowoczesne społeczeństwo się zgubiło w swojej nowoczesności, w swym nowoczesnym państwie?  Królestwo Trizondalu nie przechodzi kryzysu aktywności, Królestwo Trizondalu nie ma problemów z zarządzaniem samym sobą, Królestwo Trizondalu nie ma problemów z liczba obywateli. Zaś jego obywatele cenią sobie jedynie mądre inicjatywy. Z tego też powodu ostatnimi dniami liczba inicjatyw i liczba postów jest niska. Oczywiście, wszelka panika i marudzenie jest bezzasadne, będzie lepiej jak zwykle. Owszem będzie lepiej, jeśli uda nam się przełamać obecny mur krytyki i “pacyfikacji” idei, a później znów pojawi się ten sam mur i te same problemy. Tak jest od dawien dawna w Trizondalu,  gdy społeczeństwo zacznie już wychodzić na prostą znów pojawiają się “sposoby” by ograniczyć wolność upublicznienia się.

Czym jest wolność upublicznienia? Jest odwagą by przedstawić swój pomysł reszcie mieszkańców i wiedzieć, że jeśli komuś się ten pomysł nie spodoba to zachowa on minimum przyzwoitości i nie obrazi ani autora inicjatywy ani samej inicjatywy, a skrytykuje ją merytorycznie. Zaś na pewno pomysł spotka się z jakimś odzewem, to jest pewne, 100%.  Dokładnie tak było swego czasu w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, w dawnym Księstwie/Królestwie Trizondalu. Czy tak jest w obecnym Królestwie? Niech każdy sam sobie odpowie, ale uczciwie i przed sobą, a nie oficjalnie by potwierdzać swoje tezy. Jeśli w Trizondalu panuje wolność upublicznienia to dobrze, jeśli nie to fatalnie. Nie będę jednak próbował na łamach tego felietonu odpowiedzieć za Was.

Mogę za to powiedzieć o rzeczach, które panować mogą w Trizondalu, które mają do tego perspektywy i podstawy, ale nie panują. A jest takich rzeczy bardzo wiele, tak wiele, że nie wszystkie dam radę spamiętać i tutaj opisać, co musicie mi wybaczyć, jednak potraktuję tylko o kilka ważniejszych.

Dyplomacja, wydarzenia międzynarodowe – dumny dział na forum Królestwa Trizondalu, którego posty liczy się w setkach. Mieszkańcy chętnie omawiają sytuację międzynarodową i wydarzenia w świecie wirtualnym. W naszym państwie istnieją nawet dwa urzędy odpowiedzialne za dyplomacje: król i MSZ.  Jest jednak jeden temat, którego mieszkańcy nie omawiają tak chętnie – dyplomacja własnej ojczyzny. Dlaczego?  Trudno stwierdzić, na pewno jest wielu chętnych do tego, ba nawet obecnym władzom nie można zarzucić nicnierobienia, ale planu, wizji polityki zagranicznej dla Królestwa. Co więcej nie ma nawet chęci stworzenia tego planu. Bo i po co? Swego czasu Królestwo Tyrencji i Luminatu zrezygnowało z dyplomacji i bardzo długo nie udało się im podnieść z kryzysu, choć to właśnie miało być lekarstwem. Ostatecznie jest to obecnie aktywne państwo, jednak aktywność zawdzięcza nie ówczesnej rezygnacji z polityk i zagranicznej, a licznym zmianom wewnętrznym.

Kultura, to dopiero pole do popisu. Co więcej, pod tym względzie istnieje nawet jej “ambasador” w kilku mikronacjach. W Księstwie Sarmacji jest to Gonzorcjum Drysontalzgye, które prezentuje artykuły dotyczące Trizondalu i jego historii oraz kultury. Równolegle działa tam Dom Wschodni także propagujące, to co Konsorcjum. A w samym Trizondalu istnieje ponad 10 różnych instytucji kulturalnych, jednak ich aktywność jest zadziwiająco niska. Można by pytać, gdzie się podział pan minister odpowiedzialny za kulturę (obecnie MSW – Simon von Landsbergen). Jednak to bez sensu, on nic nie zrobi. Kultura to nie działania jednego człowieka, ale minimum kilku prowadzących instytucji i reszty komentującej te działania. Z resztą akurat nie widać woli politycznej skrzesania mitycznego Feniksa.

Trizondalski Związek Sportowy był jedną z pierwszych takich inicjatyw sportowych w świecie wirtualnym. Jedną z pierwszych organizacji koordynujących wszystkie dziedziny sportowe. Co więcej chyba pierwszą całkowicie społeczną i wolną organizacją sportową na terenie Trizondalu. Jednak ten potencjał leży odłogiem. Kolejne próby otworzenia rozgrywek karcianych nie wychodzą, a poziom ligi piłkarskiej jest podobnież bardzo niski. Ale czy to znaczy, że nie można czegoś tutaj zrobić? Pewnie, że można. Najwięcej zależy jednak od samych działaczy i zapału. Państwo nie podejmuje odpowiedzialności za sport,  z resztą po co? Samo nic nie zdoła.

Prasa z siedmioma tytułami i jedna telewizja w porównaniu z rynkiem medialnym RSiT, w ogóle nie ma sensu porównywać. Niestety artykuły nie są zbyt częste. Chociaż gazety zaczęły już tłumaczyć swoje wydania na język wschodni to częstotliwość wydawania artykułów nie jest ani zachęcająca, ani obiecująca ani podbudowująca. A przecież bez prasy nie ma prawdziwej mikronacji. Owszem, gdy wszystko inne stoi, także media stoją, jednak przecież, zawsze można coś zorganizować. Do dzieła pisarze, dziennikarze, kamerzyści, prezenterzy!

Siły zbrojne Królestwa Trizondalu to właściwie temat na cały artykuł. 9 żołnierzy, propozycje reformy służb zbrojnych. Całkowity brak odzewu, nawet symulatory wojenne nie pomagają. Trudno sobie wyobrazić by Królestwo było zdolne w tym obszarze współpracować z jakąkolwiek v-światową armią, bo najpierw musiałoby się nauczyć współpracować samo ze sobą. Odnoszę wrażenie, że w tej dziedzinie, nie należy liczyć na żołnierzy, a po prostu złapać byka za rogi i przeprowadzić proponowane zmiany. Ale nie reformę na ślepo, a reformę z wytyczonym celem, drogą i obliczeniem możliwych skutków.  Całość baczność, gdzieście są?

Samorządy – federacja ma być zlikwidowana. Państwo nie potrafi sobie dać rady z utrzymaniem samorządów i nie chce za nie brać odpowiedzialności. Widzi jednak także, że sami obywatele nie dają sobie rady i nie chcą brać odpowiedzialności. Chociaż propozycja zniesienia federacji jest jakąś propozycją to jest całkowicie ślepa, nie ma jakiegoś celu, nie jest środkiem, jest dążeniem samym w sobie. Nie ma planu zaktywizowania samorządów, nic i nigdy nie było, nigdy nie będzie. W tej sprawie Trizondalczycy są jak polskie Ministerstwo Zdrowia i jego reforma leków refundowanych.

Organizacje, partie, związki. Ten dział można by w ogóle wyrzucić, nic się tam nie dzieje. Ale od razu zaznaczę, że ten pomysł byłby najgłupszym i najbardziej zbrodniczym pomysłem w ostatnim czasie. Jeśli nic się nie dzieje to trzeba pomyśleć, co zrobić by się działo. A więc znów, ponownie, do dzieła Przyjaciele!

Czy będzie lepiej? Czy się zmieni? Zobaczymy. Czy ojczyzna dawna, wymarzona, której potęga będzie gładzić sny i marzenia o chwale i potędze dawnej RSiT powstanie kiedyś w rzeczywistości w 100%? Zobaczymy.

 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.