Dreamland nie będzie w orbicie gospodarczej Grodziska!

Wczoraj w godzinach popołudniowych został przeprowadzony w naszej redakcji wywiad z kandydatem na premiera Królestwa Dreamlandu – Kryspin von Lichtensteinem. W czasie tej krótkiej, acz przyjemniej rozmowy udało nam się poruszyć kilka istotnych nie tylko dla Dreamlandczyków tematów, ale także dla opinii międzynarodowej.  Warto wiedzieć, że Królestwo Dreamlandu było i jest określane jako członek Wielkiej Trójki polskiego świata wirtualnego.  A więc by już nie przedłużać: o polityce imperialnej Sarmacji, planach na przyszłość Dreamlandu oraz powszechnym niezadowoleniu społecznym przyszły premier Dreamlandu – Kryspin von Lichtenstein:

 

(R)edakcja: Witam serdecznie w redakcji Gazety Górniczej najprawdopodobniej
przyszłego premiera Królestwa Dreamlandu – Jego Książęcą Wysokość Kryspina von Lichtensteina! Jak samopoczucie po wygranej w wyborach, gdzie partia WKW zdobyła niemal wszystkie miejsca w parlamencie?

(K)ryspin von (L)ichtenstein: Kłaniam się nisko. Samopoczucie jak najlepsze. Po zapoznaniu się z wynikami wyborów była wielka radość, pewne niedowierzanie, ale za chwilę przyszła i refleksja, że będzie trzeba zacząć realizować nasz program wyborczy – Bloku Prawicy. Moje ugrupowanie zdobyło pięć mandatów, lecz startujących było sześciu kandydatów. Mimo odczucia smaku zwycięstwa, należy sobie zdać sprawę, że obywatele Królestwa Dreamlandu nie mieli zbytnio alternatywy. Z dwóch istniejących na scenie politycznej ugrupowań, tj. Bloku Prawicy i Klubu Republikańskego, tylko moje stronnictwo przedstawiło listę wyborczą i tym samym wzięło udział w wyborach do Izby Poselskiej. Mimo swojej pozycji, startujący w wyborach jeden kandydat niezależny – król senior JKW Edward Artur – nie mógł być dla Bloku Prawicy poważnym zagrożeniem. Przekroczenie progu wyborczego kandydata i zdobycie minimum dwóch głosów, to nie jest czyn nie do osiągnięcia. Byłem dość przekonany, że kandydaci Bloku Prawicy przekroczą próg minimum i wejdą do Izby Poselskiej. Wyborcy musieli sobie zadać pytanie „Jakiej chcą przyszłości dla Królestwa Dreamlandu” i tak zagłosować. Możliwości były trzy: głos dla kandydata Bloku Prawicy, głos na kandydata niezależnego oraz głos pusty. Oczywiście znajdą się i tacy, którzy nie wezmą udziału w wyborach. Mój osobisty wynik bardzo mnie cieszy, bo to pokazuje, że moja wizja, ojca-założyciela Bloku Prawicy, zyskała sympatię wśród dreamlandczyków. JKW Edward Artur również uzyskał imponujący wynik. Aż 40% osób biorących udział w wyborach oddało na króla seniora swój głos. Szczerze mnie tak wysoki wynik nie dziwi. Można powiedzieć, że JKW Edward Artur otrzymał głosy całego elektoratu, który postanowił na Blok Prawicy nie zagłosować. Sądzę, że wyniki wyborów wyglądałyby całkiem inaczej, gdyby startowało więcej kandydatów niezależnych.

 

R: Nie jest chyba żadną tajemnicą, że to WKW będzie premierem Dreamlandu. W
związku z tym, czy czytelnicy Górniczej poznają dzisiaj personalny i
instytucjonalny skład rządu oraz jego przynajmniej ogólne zamierzenia, co
do działań w Królestwie?

KL: Na dziś zostałem zaproszony na audiencję do JKM Roberta I w Królewskim Pałacu Ekhorn. Mniemam, że takie samo zaproszenie otrzymał król senior JKW Edward Artur i kandydat startujący z listy Bloku Prawicy – Paweł Erwin diuk de Archien – Liberi. Będziemy rozmawiać o poważnych sprawach, o kształcie przyszłego gabinetu rządowego – zostanie wreszcie wskazana osoba na urząd Premiera. Nie ukrywam, że zostanę wskazany jako kandydat na urząd Premiera Rządu Królewskiego. Moja partia mnie wybrała w drodze wewnątrzpartyjnego głosowania, dlatego nie sądzę, aby JKM Robert I mógł brać pod uwagę inną kandydaturę – o której nic mi nie wiadomo, aby prócz mnie jeszcze była. Co do zasady Premier Rządu JKM nie musi mieć większości w Izbie Poselskiej, jednak kuriozum byłaby sytuacja aby Premier Rządu Królewskiego nie miał poparcia w Izbie Poselskiej. Taki scenariusz nawet nie jest brany pod uwagę. To czarny scenariusz, który zahamowałby rozwój Królestwa – nikt z nas przecież nie ma skłonności destrukcyjnych.
Dziś późnym wieczorem myślę, że zostanę powołany na funkcję szefa Rządu Jego Królewskiej Mości, jutro przedstawię exposé – po wygłoszeniu którego złożę wniosek do JKM Roberta I o powołanie Członków Rządu. Szanowny Pan redaktor musi wykazać się jeszcze cierpliwością, co do wyglądu mojego gabinetu. Nie chcę wyprzedzać wydarzeń, które jeszcze nie miały miejsca.

 

R: Przedtem był WKW obywatelem Księstwa Sarmacji, dziś Królestwa
Dreamlandu. Na forum tego ostatniego rozpętał się konflikt w związku z
obywatelstwem teutońskim (Teutonia – część składowa Sarmacji), które WKW
wciąż posiada. Prawo Dreamlandu nie zakazuje posiadania podwójnego
obywatelstwa, jednak mieszkańcy w dużej mierze przyjęli ten fakt z
niesmakiem. Co zamierza WKW zrobić w tej sytuacji?

KL: Słowo „konflikt” oraz ogólny „niesmak” to za dużo powiedziane. Trzech obywateli Królestwa wyraziło swoje zdziwienie z faktu, iż nie zamierzam zrzec się obywatelstwa Królestwa Teutonii – nic więcej. Jako nowy obywatel uzyskałem wysoki wynik wyborczy, bowiem grupa 31,43% osób głosujących oddała na mnie swój głos, przez co – jak mniemam – wyrazili, że moje dwuobywatelstwo nie stanowi problemu na drodze działalności parlamentarnej, a nawet rządowej!
Obywatelstwa Królestwa Teutonii nie zamierzam się zrzec. Uważam, że właśnie niesmaczne byłoby zrzeknięcie się obywatelstwa Teutonii w okresie wyborczym. Proszę zobaczyć jak wygląda to w Księstwie Sarmacji. Trwają przyspieszone wybory, Książęca Komisja Wyborcza wylicza nieprawidłowości wobec kandydatów do Izby Poselskiej – nieprawidłowości sprawowania funkcji publicznych w państwie obecnym, lub też przez posiadanie obcego obywatelstwa, a kandydaci co czynią? Rezygnują ze wszystkiego w państwie obcym, aby móc kandydować na posła w Księstwie Sarmacji… dla mnie takie zachowanie jest niemoralne i nie świadczy o odpowiedzialności tych osób.

 

R: Za czasów, gdy WKW był Sekretarzem Głównym OPM Królestwo Sclavinii nie
zostało przyjęte do organizacji, dziś upada (upadło wg. informacji na
forum). A więc tamta decyzja była słuszna? Wprawdzie Trizondal nigdy nie
był wrogiem Sclavinii, a oba państwa nie odgrywały bardzo istotnej roli dla
v-świata jako całości to bez wątpienia można mówić, że przez pewien okres
trwała między nimi „zimna wojna”, która potem trochę „przycichła”. Koniec
końców Trizondal nie chyli się ku upadkowi, natomiast w Sclavinii znika
kolejny władca. Jak na tym tle ocenia WKW historię nowożytną istnienia obu
państw?

KL: Jeśli chodzi o sprawę z końca kwietnia 2011 roku – głosowania nad przyjęciem Królestwa Sclavinii w poczet Członków Organizacji Polskich Mikronacji – to problem był całkiem inny, aniżeli insynuuje Pan Redaktor. Mogliśmy mówić o trudności w zebraniu kworum, kluczowego w przypadku głosowań na forum OPM – obecny przypadek wniosku Królestwa Sclavinii, który nie uzyskał wymaganej liczby głosów do podjęcia uchwały. Z mojego punktu widzenia nie mogę nazwać „słusznym” zignorowania przez część delegacji głosowania nad wnioskiem Królestwa Sclavnii, wtedy kiedy równocześnie trwało głosowanie nad wnioskiem Królestwa Trizondalu. Na szczęście zostały wprowadzone takie mechanizmy, aby podobna sytuacja nie miała już w przyszłości miejsca.

Odpowiadając na pytanie drugie. Znając obecnego Monarchę Królestwa Trizondalu JKM Tomasza I, jak i Pana Redaktora od początku 2009 roku…przy każdej możliwej sytuacji „ogniska zapalnego” we wzajemnych relacjach pomiędzy Królestwem Sclavinii i Królestwem Trizondalu mówiłem, że według mnie błędem był rozpad Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Wracając do wiosny 2010 roku, RSiT wobec Księstwa Sarmacji podnosiło argumenty za rozwodem, do którego mieliście zresztą pełne prawo – tak też w grudniu 2010 roku Sclavińczycy mieli imho pełne prawo do zadecydowania o swym losie w ten sposób, żeby ten specyficzny rodzaj Unii jakim było RSiT zakończyć. Stąd jeśli taka była ich wola, to mogli iść swoją drogą, podejmować swoje samodzielne decyzje. Sclavińczycy poszli własną drogą i z perspektywy tych dziewięciu, czy dziesięciu miesięcy, można ocenić (każdy we własnym zakresie) czy była to właściwa decyzja. Od 25 maja 2010 roku, do 25 października 2011 roku, droga kręta lecz wyrazista. Zauważa Pan Redaktor pewną zależność między dwoma datami? Bo ja tak.
Zobaczymy jak to wszystko się jeszcze rozwinie z Królestwem Sclavinii, ja bym tak łatwo jeszcze tego państwa nie skreślał.

 

R: Świat wirtualny pogrążony jest w permanentnym kryzysie, który poza
aktywnością i polityką dotknął też nieoczekiwanie sportu. Od kilku miesięcy
MUP nie jest w stanie zorganizować v-mundialu. Jak ocenia WKW szanse na
organizacje tak ważnej i wielkiej imprezy, czy będzie to możliwe jeszcze w
tym roku kalendarzowym? A może to właśnie Dreamland za WKW rządów będzie
startował do organizacji tych igrzysk piłkarskich (sam lub z kimś)? Był by
to bez wątpienia sukces dla nowego rządu i nowej partii.

KL: Państwa wirtualne pilnie potrzebują państwa – państwa, które nie będzie stolikiem do brydża dla przywódców rozgrywanych między mieszkańcami. Mój Rząd zamierza wyciągnąć państwo dreamlandzkie z tego wielokąta bermudzkiego, w którym zanikają: interes publiczny i dobro wspólne. Dlatego też priorytetem mojego Rządu nie będą rozgrywki piłkarskie. Tylko pod tym warunkiem będzie ono mogło stać się uczciwe i sprawne w działaniu.
Nie jestem typem miłośnika piłki nożnej, aby móc w sposób kompetentny udzielić odpowiedzi na zadane pytanie. Królestwo Dreamlandu ma mieszkańców, którzy interesują się piłką nożną i w przeszłości brali, czy też biorą nadal udział w rozgrywkach internetowego menedżera piłkarskiego „XpertEleven”. Nowy Minister Kultury na pewno będzie zwracał uwagę na sprawę sportu w życiu mieszkańców i obywateli Królestwa Dreamlandu.

 

R: No właśnie, nowa partia – Blok Prawicy. Czy nazwa ma oznaczać, że
członkowie tej organizacji stoją na przeciwko partiom i postulatom
lewicowym i są gotowi walczyć na argumenty? Historia RSiT pokazała, że
prawica to nie tylko hasła liberalizm i wolności (zbyt rozpasanej), ale
także nacjonalizm i nawet zamach stanu. Ufam i raczej wiem, że w
Dreamlandzie tak źle nie będzie, jednak czy Blok Prawicy odsłoni dla nas
nową twarz wirtualnej prawicy, czy będzie odgrzewał stare prawicowe
kotlety?

KL: Nie. Nie ma wroga na prawicy, nie ma wroga na centroprawicy, nie ma wroga w centrum i lewicy, a najlepszym tego wyrazem jest moja powyborcza deklaracja o nawiązaniu współpracy – koalicji z posłem niezależnym królem seniorem Edwardem Arturem. Król senior za człowieka otoczenia prawicowego nie uchodzi, co sam zresztą przyznał kilka dni po manifestacji programowej Bloku Prawicy, że „nie trzymałby kciuków za partię odwołującą się do prawicowości”.
Pan Redaktor w pytaniu wykazuje co partia/e polityczne uchodzące za „prawicę” zrobiły w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, ale to chyba oczywiste, co uczyniono, skoro tego pięknego państwa już nie ma, sam mam głęboki sentyment wracając do RSiT pamięcią.
Naszą twarzą jest świeżość, gwarancja wykonania programu i zdolność porozumienia się z oponentami politycznymi. Za kilka miesięcy z przyjemnością – jak oczywiście mnie Pan Redaktor zaprosi – dokonam pewnej analizy partii prawicowych w Królestwie Dreamlandu, zestawiając je z Blokiem Prawicy. Odgrzewane kotlety są po prostu niesmaczne.

 

R: Siedzimy dziś w redakcji przy ulicy Ludzi Czynu w Hrabiowicach, tym
czasem w Zagłębiu Rottery (a więc i w Hrabiowicach) trwają strajki związane
z krachem ekonomicznym jaki spotkał ten region. Równocześnie jednak w
Dalmencji rozpoczął się program nagradzania aktywnych mieszkańców bonami,
zaś były prezes Centralnego Banku Trizondalu chce wdrożyć reformy finansowe
nadające Marce wartość. W tym samym czasie w Sarmacji rozpoczęło się
funkcjonowanie systemu „Złota Wolność”, który Księstwo chce wyeksportować
(ciekawe czy z zależnością polityczną?) do innych państw, jednak
niewątpliwe system ten „dał kopa” Sarmatom by stali się bardziej aktywni.
Jak na tym tle wygląda obecna sytuacja i plany gospodarcze Dreamlandu?

KL: Z lotniska ciężko było doświadczyć jakiegokolwiek środka transportu, wierzę, że jest to spowodowane trwającymi strajkami w różnych częściach regionu. Udając się pieszo do siedziby redakcji „Gazety Górniczej”, muszę przyznać Panu Redaktorowi, że zostałem ciepło przywitany przez tłum wzburzonych ludzi. Niezadowolenie społeczne nie bierze się znikąd, o czym władze powinni zdawać sobie sprawę i zacząć działać – nie lekceważyć. W Zagłębiu Rottery nie jestem pierwszy raz, byłem tutaj jako Prezydent Republiki Wirtualnego Świata w 2010 roku, wiosną 2011 jako szef Organizacji Polskich Mikronacji, ludzie mnie znają.
Pana Redaktora ciekawość w kontekście „zależności politycznej” – „Złotej Wolności” Księstwa Sarmacji w eksponowaniu swojego systemu w innych państwach, nie jest przypadkowy. „Złota Wolność” pojawia się tutaj w kontekście instrumentów „polityki imperialnej” Księstwa, jak to określił sarmacki monarcha JKM Piotr II Grzegorz w wywiadzie dla „Desideraty” 16 lipca 2011 roku. Blok Prawicy ma własny program gospodarczy dla Królestwa Dreamlandu i zakłada powstanie własnego systemu gospodarczego. Mamy potencjał, mamy możliwości opatrzone w zasobach informatyków. Zostało już to jasno napisane w programie, ale powtórzę raz jeszcze „Dreamland nie będzie w orbicie gospodarczej Grodziska”. Nigdy.

 

R: Podczas kampanii WKW i WKW partia bezlitośnie krytykowała obecny jeszcze
rząd Dreamlandu, w tym Jacquesa de Brolle, ministra dyplomacji. Z tego co
wiem, WKW i JE de Brolle to bliscy współpracownicy jeszcze z czasów OPM.
Jak obecnie wyglądają Wasze stosunki? Czy przez politykę uległy
pogorszeniu? A może to tylko (czasem bardzo ostre) dyskusje pod publiczkę,
zaś prywatnie jesteście w jak najlepszych stosunkach?

KL: Nie łączę sfery prywatnej ze sferą zawodową. Ekscelencja Jacques diuk de Brolle był świetnym Dyrektorem Departamentu Politycznego przy moim urzędzie Sekretarza Generalnego Organizacji Polskich Mikronacji i śmiało mógłbym wystawić ocenę bardzo dobrą. Praktycznie zawsze, kiedy była taka konieczność, mogłem na diuka de Brolle’a liczyć. Zresztą nie od dziś wiadomo, że jest to świetny dyplomata.
Moje stronnictwo dokonało oceny pracy gabinetu JKW Pavla Svobody, w tym i pracy jego Członka – Ministra Spraw Zagranicznych. O tyle, o ile się zgodzę, że Członkowie tego rządu są zasłużeni dla Królestwa Dreamlandu, to nie znaczy, że podczas poprzedniej kadencji Izby Poselskiej – Rząd był wybitnie aktywny, ciężko pracował. Było odwrotnie, wydajność tego rządu była bardzo słaba, tylko poszczególni Ministrowie wykazywali zainteresowanie w poszczególnych sprawach.
Szanuję Ministra de Brolle’a i nasze wzajemne relacje, które są na tyle dobre, że ostatnia wymiana zdań na nie nie wpłynęła.

 

R: Jak widzi WKW współpracę Królestwa Dreamlandu z Królestwem Trizondalu i
jaką Trizondal odegra rolę w ogólnej polityce zagranicznej Dreamlandu?

KL: Obecne stosunki są dobre, jak nie bardzo dobre i na pewno ten kurs będziemy chcieli utrzymać. Dyplomacja, jak mało inna dziedzina, potrzebuje poczucia stabilności. Oczekuję, że przyszły minister skupi się na pracy i przedstawi plan nowej polityki zagranicznej opartej na wytycznych programu Bloku Prawicy. Muszę przyznać, że generalnie obietnice i deklaracje w stosunkach międzynarodowych wychodzą każdemu dość dobrze, gorzej jednak z realizacją i wykonaniem podpisanych umów czy traktatów. Dlatego domeną mojego rządu w polityce zagranicznej jest „żadnych fikcyjnych traktatów lub umów”.

 

R: Chciałby coś WKW powiedzieć na koniec naszym czytelnikom i swoim
wyborcom?

KL: … aby nie tracili chęci do pracy, aby uwierzyli w to, że przyjdzie jeszcze czas czerpania większej radości z zabawy w wirtualnym świecie.
Swoim wyborcom już podziękowałem w Królestwie, ale z ochotą podziękuję raz jeszcze. Dziękuję wszystkim, którzy udali się do urny w dniach 12 – 19 października, a w szczególności tym, którzy zdecydowali się oddać głos na kandydatów Bloku Prawicy.

 

R: Dziękuję bardzo za wywiad!

KL: Również dziękuję.

Reklamy
Categories: Inne, Trizondal | Tagi: | 7 Komentarzy

Zobacz wpisy

7 thoughts on “Dreamland nie będzie w orbicie gospodarczej Grodziska!

  1. Marcin Sokołowicz

    Bardzo ciekawy wywiad. 🙂

  2. Ciekawy bo ciekawy, ale mam parę uwag :-).

    1. Co do tytułu – a miał kiedykolwiek być w orbicie gospodarczej Grodziska? 🙂

    2. Wielka Trójka – czy to pojęcie nadal istnieje? O ile mi wiadomo, zakończono używania go w momencie, gdy zlikwidowano instytucję członków stałych OPM. Poza tym, kiedyś oznaczało faktycznie ogromne (zdobyte ciężką pracą, to prawda) wpływy. Dziś to wygląda inaczej ze względu na duży rozwój wielu młodszych państw. 😉

    3. Kwestia Sclavinii – faktycznie, trudno przypisywać „zasługę” niewpuszczenia do OPM Sekretarzowi Generalnemu – nie demonizujmy tego organu :-).

    4. Polityka imperialna nie jest niczym złym – pod warunkiem, że jest wiktoriańska czy edwardiańska, a nie wilhelmińska. I pod warunkiem, że wypowiedzi szowinistyczne lądują wewnątrz kraju, a te „ładniejsze” na zewnątrz.

    5. Last, but not least – serdecznie gratuluję zwycięzcom, zresztą nie tylko tutaj – mimo tego, co nas dzieliło w pracy w ramach OPM :-).

  3. Marcin Sokołowicz

    W mojej opinii już nie ma Wielkiej Trójki. Jest Sarmacja i długo, długo nic.

  4. Wielka Trójka to już faktycznie dla dużej części polskiego mikroświata termin przeszły, natomiast wciąż się go używa w niektórych rejonach Polina.
    Co do tytułu to chyba nikt nie wie, kto miał/ma być w orbicie gospodarczej Grodziska, poza samym Grodziskiem rzecz jasna 😀

  5. Marcinie – z jednej strony masz rację, z drugiej nie.

    Oczywiście, Sarmacja jest największa w sensie ludności, co jest jasne i niezaprzeczalne. Tylko z tego samo w sobie nic nie wynika – bo nie przekłada się to na to, że np. w Austro-Węgrzech czy Trizondalu rezygnujemy z zabawy na rzecz Sarmacji, bo jest większa. Ja uważam, że Austro-Węgry są lepsze i fajniejsze od Sarmacji, inaczej nie byłbym austro-węgierskim monarchą.

    I tu zaczyna się druga strona – termin „Wielka Trójka” był terminem obecnym na codzień w dyplomacji. Faktycznie „słuchało się” tych krajów i były one wyznacznikami światowej polityki. Uznanie przez te wszystkie państwa było „pełnią szczęścia”. W początkowej fazie działania OPM nawet ujęto Wielką Trójkę w ramy organizacyjne – to było bardzo mocne ugruntowanie pozycji tych państw. Cóż… świeczka, zanim zgaśnie, też świeci mocniej – tak było i tutaj.

    Nie ma tej „hegemonicznej” pozycji – jak kogoś nie uznają te państwa, to wzruszy dziś ramionami i pójdzie dalej ;-). Kiedy Dreamland, Sarmacja czy Scholandia wyrażą swój sprzeciw w jakiejś sprawie, nikt tego nie potraktuje jako powód do natychmiastowej zmiany decyzji, a kiedyś było to możliwe.

    Choć oczywiście trzeba przyznać, że w świecie dyplomacji Sarmacja ma ten plus, że wiele państw tworzy z nią pewną wspólnotę kulturową. Nie czarujmy się – Wandejczycy sami siebie określają jako kogoś w rodzaju Postsarmatów, dawny Morvan tworzyli Sarmaci, wiele związków (choć nie tak mocnych) ma Trizondal. Król Wurstlandii, kiedy w Sarmacji wyśmiewano (niesłusznie) fakt uznania tejże przez Wurstlandię, nawet się nie zająknął, a przecież wiemy, jak bardzo mocno broni wurstlandzkiego interesu (i to mu się chwali!).

    Jak wszystko na tym świecie, także stosunki międzynarodowe kreuje nasza wyobraźnia. A przecież przestaliśmy być „trójkocentryczni”. Na przykład na naszym kontynencie bardziej nas wszystkich obchodzą nasze sprawy – zresztą, nawet nasz rząd od dłuższego czasu ma szersze kontakty na Kontynencie Wschodnim i na Vaarlandzie niż gdzie indziej ;-).

    Ja sam sądzę, że Sarmatom chodzi raczej o rozszerzenie „orbity” o byłe kraje koronne i prowincje – i jest w tym słuszność. Specyfika innych krajów, choćby Austro-Węgier, uczyniłaby Złotą Wolność bezużyteczną ;-).

  6. Jacques de Brolle

    Wypada mi tylko podpisać się pod zdaniem przedmówcy. Termin „Wielka Trójka” wyszedł z obiegu kilka lat temu, gdy przestał odpowiadać stanowi faktycznemu. W tym momencie ma już tylko znaczenie historyczne i odnosi się do okresu 2002 – 2006. W Dreamlandzie terminu tego nie używamy od dobrych paru lat.

    Jak pamiętamy, w 2002 r. powstały Sarmacja i Scholandia. Poza Dreamlandem i wspomnianą dwójką polski mikroświat składał się wówczas jeszcze z Cesarstwa Aztec, Leblandii, Brunlandu, Asterlandu i kilka mniejszych tworów. Oczywiście z każdym kolejnym rokiem pojawiały się nowe mikronacje, w tym m.in. Austro-Węgry, Surmenia, Elderland, Al Rajn. Właśnie gdzieś w okolicach 2006 r. sytuacja przybrała obecny kształt: mnogość mikronacji, kilka makroregionów i również kilka biegunów przyciągania (kulturowego). Pierwotnie, właśnie w pierwszej połowie dekady, sam termin miał sens: różnica demograficzna i infrastrukturalna między Wielką Trójką a całą resztą była ogromna. Dzisiejszy mikroświat jest bardziej spłaszczony. Z jedną istotną różnicą. Sarmacja straciła blisko połowę swego dawnego potencjału, ale wciąż pozostaje na szczycie.

  7. Akurat Dreamland zawsze miał najmniej problemów z pogodzeniem się z nową sytuacją – przypomnę właśnie sprawę Członków Stałych :-).

    Zgodzę się z przedmówcą, że świat pozostał spłaszczony – i dziś swoją pozycję buduje się inaczej niż parę lat temu :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: