Handel zagraniczny

Import i eksport w świecie wirtualnym brzmi jeszcze bardziej wirtualnie niż miejskie festyny czy v-mundial.  Dlaczego tak jest? Przede wszystkim, o ile niektórzy (bo nie wszyscy) potrafią sobie wyobrazić wirtualne towary typu węgiel, stal, papierosy, alkohol, zupa, to już ich wywożenie i sprzedaż za obcą walutę jest zbyt bardzo zakręcona.  Osoby, które trochę solidniej stąpają po ziemi widzą problem inaczej. Po prostu i w skrócie: na co im obca waluta? Okazuje się, że obydwie te główne wątpliwości można jakoś rozwiać, wymaga to jednak szerszego zainteresowania się tematem i analizy.  Na forum Kongresu Kontynentu Wschodniego padło stwierdzenie, że określanie zasad wymiany walutowej jest zbędne, gdyby ludzie chcieli wymieniać waluty to by już to dawno robili. To czemu nie robią? Nie ma zapotrzebowania na to?  A może nie ma zapotrzebowania, bo zalety takiej wymiany nie są szeroko omawiane? Gdyby ludzie uświadomili sobie, że istnienie wolnego przepływu towarów na rynku mikroświata zapewniłoby globalny rozwój, to inaczej by do tego podeszli.

To może już wystarczy tych pięknych haseł i pochylimy się nad teorią.  Każde państwo wirtualne ma własny wewnętrzny rynek. Nawet jeśli nie ma oficjalnego obiegu pieniądza, jeśli nie używa się żadnej waluty, to jednak zamawia się u niektórych ludzi usługi płacąc im w jakiś sposób za to. Oczywiście na początku istnienia każdej mikronacji pewne rzeczy są robione całkowicie społecznie, później dalej występują osoby tak robiące, ale ich zaangażowanie w takie projekty spada.  Spadek nie jest związany z żądzą pieniądza, co z innymi ważniejszymi sprawami na głowie. Gdy już dojdziemy do tego momentu, to często w państwach powstają tematy lub całe działy, gdzie można ogłaszać jaką pracę zlecimy albo jakiej pracy szukamy. Druga sytuacja jest znacznie bardziej rzadka niż pierwsza. W świecie wirtualnym to praca szuka człowieka i zawsze jest coś do zrobienia dla każdego. Gdy już mamy dział, o którym wcześniej wspomniałem, to zazwyczaj górują tam zadania związane z tworzeniem grafik, skryptów, stron, a dalej szerszych opisów czy pełnienia funkcji (np. burmistrza). Cały problem pojawia się w sytuacji, gdy chcemy coś kupić, a mimo posiadanych pieniędzy nie możemy tego zrobić, bo nikt naszego zamówienia nie chce/nie może wykonać. Co wtedy? Ano rozpoczynają się rozmowy zakulisowe, całkiem prywatne, sięganie do „układu”, do kontaktów. Często jednak i to nie pomaga…

W tym miejscu dopiero mamy szansę docenić zalety wymiany towarowej między państwami. W końcu, to, że w naszym kraju nie ma osób mogących spełnić nasze oczekiwania, nie znaczy, że zagranicą takich osób nie będzie. Właściwie to przyjmując, że każdy kraj stanowi nie więcej niż 10% populacji v-świata, to z pewnością będą.  W takim razie trzeba by się zarejestrować w innym państwie, ogarnąć, jak tam to wszystko działa i złożyć zamówienie. Tylko czym my możemy zapłacić naszemu wykonawcy? No właściwie niczym, co dla niego ma jakąkolwiek wartość. Możemy mu zaoferować majątek w naszym kraju, sumę dla nas ogromną, ale dla niego to będą nic nieznaczące cyferki. Tu jest główny problem całej wymiany handlowej. W prawdzie można szukać kogoś, kto akurat w tym kraju ma jakiś majątek, ale może to być majątek za mały lub ta osoba może nie być chętna na jego wymianę.  Zawsze możemy zagranicznemu wykonawcy proponować nasze wynagrodzenie w krajowej walucie, ale szansa na zdobycie interesującego produktu automatycznie spada niemal do zera.

Więc handel międzynarodowy nie jest możliwy i właściwie nie ma sensu? Otóż ma sens, jeśli samo założenie wspiera albo wielki kapitał albo państwo.  W swoim państwie trzeba by zebrać większy majątek liczbę produktów dostępnych w kraju. W państwie obcym założyć firmę-córkę i tam sprzedawać produkty. Ich cenę ze względu na problemy w percepcji trzeba by ustalać w konsultacji z tubylcami (niekoniecznie publicznie). Ale jak zapłacić za produkty wyprodukowane w kraju? Ich twórcom na konto przelewać kwoty, które życzą sobie za te produkty w kraju. W ten sposób dzięki większemu kapitałowi na start można zagranicą wypracować spory majątek w walucie obcej, za który z powodzeniem można zamawiać rzeczy nas interesujące i trudniej dostępne w naszym kraju. Przy czym najlepszym wyjście byłoby dokonanie poważnej zagranicznej inwestycji, której wynik można by sprzedań własnemu państwu. Chociaż to skomplikowane, to istnieje duża szansa, że będzie funkcjonować poprawnie.

Tylko czy robić to wszystko z powodu jednej rzeczy, której nie można dostać w kraju? Oczywiście ten plan ma sens przy długo-planowej polityce gospodarczej.  Taka wymiana handlowa sprawia w prosty sposób, że państwo jest w stanie rozwijać się znacznie szybciej, gdyż nie jest już zdane jedynie na kaprysy i wolny czas swoich obywateli, a jest w stanie kupować różne produkty w różnych miejscach Polina. Inną kwestią jest ryzyko zainwestowania na złym rynku, to oznacza oczywiście jedynie osłabienie pozycji firmy inwestującej oraz utopienie kapitału, bo jeśli zagranicą kupić można jeszcze mniej niż u nas, to nie ma sensu czegokolwiek tam sprzedawać.

Reklamy
Categories: RSiT | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: